od chwili kiedy w połowie 2007 roku dopadł nas kryzys sytuacja na rynku kredytowym stała się bardzo niekorzystna dla kredytobiorców. Ubiegły rok również nie był dobrym rokiem dla tej branży bankowej. Jest to opinia nie tylko kredytobiorców ale również banków. Kredytobiorcy mają duże pretensje do banków za politykę kredytową, którą banki od jakiegoś czasu prowadzą. Banki nie tylko znacznie ograniczyły kredytowanie, ale także zaostrzyły warunki kredytowe chociażby przez podniesienie marż, opłat bankowych, a także obliczanie zdolności kredytowych. To prawda, że miały pewne podstawy do zaostrzenia warunków, bowiem znacznie wzrósł odsetek tak zwanych złych kredytów. Okazało się bowiem, że co 20 pożyczona przez gospodarstwa domowe złotówka nie wraca do banku w terminie, a wartość zagrożonych kredytów gospodarstw domowych znacznie przekroczyła 20 miliardów złotych. Banki obawiają się, że złych dla banków kredytów będzie przybywać, bowiem sytuacja wielu polskich rodzin stale pogarsza się. I jak się okazało nie były to obawy bez pokrycia, bowiem tylko niespłacane w terminie kredyty z tytułu używania kart kredytowych przekroczyły już 15 miliardów złotych. Ale banki też mają wiele na sumieniu. Chodzi o umiejętne omijanie ustawy antylichwiarskiej, zgodnie z zapisami której oprocentowanie kredytu gotówkowego nie może być większe niż czterokrotność stopy lombardowej NBP, czyli obecnie około 20 procent. Tymczasem banki poprzez podnoszenie marż, opłat bankowych oraz wprowadzenie ubezpieczeń kredytowych przekroczyły nawet trzykrotnie ten zapis. Tylko 3, słownie trzy banki zachowały się fair w stosunku do swoich klientów. Czy w takiej sytuacji należy się dziwić zbulwersowaniu klientów postępowaniem banków?
- Taka lichwa zdarzała się i zdarza jedynie w firmach pożyczkowych, ale jak się okazuje banki nie są lepsze. Przekonałem się o tym kiedy brałem kredyt na zakup nowego auta. Starałem się o kredyt samochodowy bez zastawu rejestrowego, ale jak się okazało nie było na to szansy, mimo, iż banki taki kredyt reklamowały. Ale nie o to chodzi, bowiem kredyt samochodowy bez zastawu czy z zastawem nie był najważniejszy. Problem był w czym innym, mianowicie w jego rzeczywistych kosztach. Mimo, że dostałem w końcu ten kredyt oprocentowany na powiedzmy na 14-18 procent jego rzeczywisty koszt wyniósł ponad 40 procent. Czy to nie skandal? – denerwuje się jeden z kredytobiorców.
Takie same opinie o bankach ma wielu innych doszłych i niedoszłych kredytobiorców , bez względu czy jest to kredyt samochodowy bez zastawu, z zastawem, kredyt mieszkaniowy czy konsumpcyjny. W ofertach najczęściej omijany jest drażliwy dla banków temat rzeczywistych kosztów kredytu. Najczęściej jest coś dopisane na końcu takiej oferty mikroskopijnym drukiem, ale i tak nie wszystko. Jeżeli na przykład bank napisał w ulotce reklamowej, że jest to szybki kredyt bez żadnych zaświadczeń, a na dole ulotki dopisuje, że tej oferty nie można traktować jako rzeczywistej i, że bank może zarządać od klienta dodatkowych dokumentów. Ma rację wypowiadający się na ten temat jeden z kredytobiorców, że teraz, nie dość, że jest znacznie trudniej o jakikolwiek kredyt to jeszcze nie wiadomo czy będzie nas stać na jego spłacenie. I to nie dlatego, że źle wyliczyliśmy koszt takiego kredytu, ale dlatego, że najczęściej banki zawyżają jego oprocentowanie. Czy w takiej sytuacji należy się dziwić, że złych kredytów przybywa skoro banki same doprowadzają do takich niejasnych sytuacji?
Z zastawem czy bez zastawu
Loading...
No Responses to “Z zastawem czy bez zastawu”
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.